Blog > Komentarze do wpisu
Miłość w czasach staropolskich cz.2
Część druga.

- stosowano różne metody zapobiegania ciąży. Przykładowo siadano na swoich palcach. Kobieta miała nie zajść w ciąże przez tyle lat na ilu palcach siedziała. Bezpłodność miały powodować także podłożone do łóżka drzazgi z trumny.

- zdarzało się, że bogaci magnaci posiadali wiele kochanek. Jan Zamoyski jest doskonałym przykładem. Ostatecznie biorąc ślub z Marysieńką ustatkował się, co skwitował Morsztyn w wierszu Paszport kurwom z Zamościa:

"Zośka z Zamościa, Baśka z Turobina,

Jewka z Zwierzyńca, z Krzeszowa Maryna,

Te cztery kurwy z piątą panią starą

Pod dobrą idą na wędrówkę wiarą

Służyły wiernie póki pańskie długi

Kuś potrzebował ich pilnej usługi;

Teraz ze ślubną związki zawarte żoną,

Przez ich zapewne od dworu wyżoną"

Jan Andrzej Morsztyn

- ze zjawiskiem cudzołożenia starano się walczyć. Dlatego też w Gdańsku powstał zakład pracy przymusowej, w którym można było przebywać od kilku miesięcy do kilku lat. Praca zamkniętych trwała w zimie od piątej do dwudziestej pierwszej, z przerwami na jedzenie. W niedzielę po południu przewidziany był czas wolny. Wcześniej trzeba było być na nauce śpiewu,wysłuchać kazanie trwające półtorej godziny oraz uczestniczyć we mszy św.

- duchowieństwo także nie było święte. Anonimowy autor o zachowaniu księdza:

"Łaje srodze z kazalnice, że nieskromnie żyjem,

A sam trzyma synowice, której nie jest stryjem.

Nasz ksiądz proboszcz, głowa pusta, ma nam za to winę,

W koralowe piękne usta całować dziewczynę.

Mówi, że ten grzeszy wzrokiem, kto kobiety żąda.

A sam niepobożnym okiem na dziewki spogląda"

- Z kolei Albrycht Radziwiłł usłyszał w 1646 taką oto historię: "Była jedna mniszka zacnego urodzenia, która ze spółkowania z jednym zakonnikiem porodziła syna, ażeby zaś sromotę swą zataić, dziecię zadusiła i za ołtarzem wielkim porzuciła. Ksiądz, tego dnia mający celebrować mszę u wielkiego ołtarza, wstręt jakiś czuł, skończył jednak mszę, po której kazał szukać, co by za ołtarzem było, co mu wstręt czyniło, aż znaleziono dziecię umarłe. Uczyniono rekwizycyją. Świętokradzka matka znaleziona, która się do wszystkiego przyznała, i ją za dekretem w ogrodzie klasztornym w przytomności wielu ścięto. Ów zaś zakonnik rózgami dobrze ćwiczony i więzieniem długim skazany jest. Ten przykład wielu napomniał do większej czujności w powołaniu swoim"

- zazdrośni mężczyźni często mścili się na kochankach swoich żon. Taka sytuacja spotkała posesjonata wołyńskiego Falbowskiego, który nakrył żonę z hetmanem kozackim Janem Mazepą. Kochanek został rozebrany do naga, a następnie przywiązany twarzą do konia twarzą skierowaną do ogona. Koń został spłoszony i pobiegł w las. Inna relacja, kiedy to szlachcic lubelski Kiełczewski "wpadł z ludźmi do pokoju sypialnego. Suchodolskiego (tj. kochanka) w koszuli z łóżka wyciągnął, kazał wyliczyć mu sto batogów i wyrzuconego na śnieg i mróz trzaskający przez okno na pół nieżywego porzucił"

- niezbyt grzecznie zachowywali się studenci: "Scholarowie krakowscy są wielce rozpustni, lekkomyślni, knajpiarze, pijacy, oddani szpetnym chuciom, skłonni do bitek i zabójstw, i wywołują tym nienawiść mieszczan krakowskich i innych osób świeckich", "Oto ci, którzy wysłani, aby studiować filozofię albo sztuki wyzwolone, na co dzień zajmują się sprawami miłosnymi (...) pochlebstwami i lubieżnym dotykiem nierządnic się uspokajają (...) Oto ci, którzy chętniej widzą kobiecą twarz niż słońce, cały dzień w towarzystwie kobiet"

 

Na podstawie:

A. Lisak, Miłość staropolska, Warszawa 2007

sobota, 13 marca 2010, ble1988
Nieznana historia on Facebook

Komentarze
Gość: krzysio, ip-107-77.mofnet.gov.pl
2010/03/15 08:05:29
Bardziej by pasował tytuł "rozpusta w czasach staropolskich" lub "seks po staropolsku" , bo wielkich uczuć tu nie widać
Zostań stałym czytelnikiem!