|
Blog > Komentarze do wpisu
W gospodzie
Miejscem odpoczynku praktycznie każdego z podróżnych była gospoda, w której panowały lepsze lub gorsze warunki.
- W Bazylei słaby poziom miały pokoje gościnne "nigdy nie ma zasłon nad łóżkami, które są stłoczone po trzy lub cztery w jednym pokoju; żadnego kominka, ludzie grzeją się jeden przy drugim i przy piecach" - W Dolnych Niemczech ludzie dostawali towarzyszy do łóżka "W Dolnych Niemczech po kolacji prowadzi się gości do sali o wielu łóżkach i kto nie ma towarzysza, temu dodaje się innego do łóżka (...) Łoże od spodu jest wielkie i szerokie, wierzchnia zaś pościel wąska i miększa; między tym śpi się tak w lecie, jak i w zimie. Nie jest to niewygodne w zimie, jeśli leży się samemu, skoro jednak zmuszają człowieka, aby miał w łóżku kolegę, jedna strona zostaje odsłonięta i tamtędy wieje, bo pierzyna jest wąska, nie może objąc z dwóch stron i każdy ma jeden bok wystawiony na wiatr i przeciąg. W lecie zaś takie legowisko nie jest przyjemne, a człowiek bez przerwy poci się od stóp do głów" - sytuacja panująca na wsi "Po wsiach za to i w wielu częściach Saksonii podróżni nie mają powodu uskarżać się na to, skoro każdy bez wyjątku, bogaty i nędzarz, pijany i trzeźwy lokuje się między krowami w słomie, a czasem zdarza się, że kto kładąc się miał słomianą poduszkę pod głową, gdy się zbudzi, znajduje ją rozrzuconą lub zeżartą przez krowy. Ba, gdzie są łóżka, doradzałbym turyście wkładać swoje lniane gatki, bo prześcieradła rzadko są czyste, a nawet nigdy"
- John Lauder lubił straszyć swoich towarzyszy w gospodzie: "Gdy dwóch mieszka razem w izbie, jest wiele sposobów straszenia. Możemy wziąć cienki sznurek albo mocną nitkę, przyczepić ją [gdy drugi śpi] do jego okrycia lub pościeli, pójść do własnego łóżka z końcem sznurka w ręce. Udając, że śpimy, pociągamy za sznurek, pościel leci za sznurkiem, a tamten łatwo pomyśli, że to jakiś duch. Można także przywiązać sznurek do dwóch lub trzech krzeseł i tak ciągnąć je w tę i ową stronę domu. Kto nie jest wtajemniczony będzie przekonany, że to duch" - w niemieckich gospodach był zawieszony dzwonek. Znajdował się tam po to, aby ktoś urażony rozmową nim zadzwonił - powodowało to zmianę tematu. Stosowana była także skarbonka do której wrzucało się pieniądze jeśli ktoś źle się zachował - w gospodzie "Pod Złotym Gryfem" w ciekawy sposób naciągano ludzi. Otóż ktokolwiek wszedł do kuchni musiał zapłacić talara, bo w innym wypadku nie pozwolony by mu wyjść.
Na podstawie: A. Mączak, Odkrywanie Europy, Gdańsk 1998 sobota, 19 grudnia 2009, ble1988
Nieznana historia on Facebook |
|