Blog > Komentarze do wpisu
Epidemie: objawy
W wielu tekstach możemy znaleźć próby opisu i skatalogowania chorób, które dotykały ludzkość.

- Canon Medicinae, tekst z X wieku Avicenny podaje zmiany następujące przy trądzie. Wymienia wypadanie rzęs i brwi, grubienie skóry na nosie, nieruchomość twarzy.

- chorzy na trąd musieli nosić ze sobą długi kij (występowało to nie we wszystkich miejscowościach), oraz ubrań z żółtym krzyżem. Często byli zamykani w leprozorium, którego nie mogli już opuścić. Zdarzało się, że na znak tego stawiano obok szubienicę.

- społeczeństwo uważało, że trąd to kara za grzech nieczystości. Ludzie ci mieli mieć zwiększony popęd płciowy, co miało powodować większą ilość gwałtów.

- wierzono, że choroby często przenosi ubóstwo. Dlatego też w niektórych większych miastach (Warszawa, Poznań, Kraków, Lwów) stworzono zawód tzw. wygarniaczy ubóstwa, którzy mieli usuwać z miasta najbiedniejszych.

Chorzy na dżumę

- przy zarazie mieli pojawiać się tzw. mazacze. Tak to było opisywane w 1559 w Niemczech: "W roku 1559, ukazali się w Brennie straszni ludzie; najpierw widziano ich piętnastu, potem dwunastu. Ci wcześniejsi mieli małe głowy, zaś późniejsi straszne twarze i długie kosy, którymi ścinali, że aż z daleka słychać było ich szum, lecz owies pozostał nienaruszony. Gdy nadbiegła gromada ludzi, aby im się przyjrzeć, kontynuowali swą kośbę, jak gdyby nigdy nic".

- opis dżumy Boccaccio: "Wiosną (...) mór począł w przedziwny sposób okrutne spustoszenie czynić. Choroba (...) zaczynała się równie u mężczyzn i kobiet od tego, że w pachwinach i pod pachą pojawiały się nabrzmienia, przyjmujące kształt jabłka albo jajka i zwane przez lud szyszkami. Wkrótce te śmiertelne opuchliny pojawiały się i na innych częściach ciała; od tej chwili zmieniał się charakter choroby: na rękach biodrach i gdzie indziej występowały czarne albo sine plamy; u jednych były one wielkie i rzadkie, u drugich skupione i drobne".

- kiedy dżuma osiągała swój stan kulminacyjny to wrzody pękały powodując wielki ból u chorych. Zdarzało się, że takie osoby z bólu nie mogły wysiedzieć w domu i wybiegały na ulicę. Niektórzy jednak byli przywiązani do łóżek: "Biedacy bowiem, których cierpienia, a może gorąca krew przyprawiły o utratę zmysłów, bądź byli zamknięci, bądź może nawet przywiązani do łóżek i krzeseł, by nie mogli sobie zrobić krzywdy, krzyczeli więc wielkim głosem, że są więzieni, że nie dają im nawet umrzeć na swobodzie" (D. Defoe, Dziennik roku zarazy).

- zdarzało się, że choroba postępowała bardzo szybko: "Czasem mężczyzna albo kobieta padali trupem na środku rynku, wiele bowiem osób zapowietrzonych nie wiedziało o tym wcale i dopiero kiedy wewnętrzna gangrena zaatakowała ich organa życiowe, umierali w przeciągu kilku minut".

- często ciał było tak dużo, że nie można było nadążyć z ich grzebaniem dlatego też zmarłych wrzucano do rzeki (Kraków, Warszawa - epidemia 1707-1710). Ciała były długo nie chowane dlatego: "praca przy usuwaniu i wywożeniu trupów stała się tak wstrętna i niebezpieczna, że słyszało się nieraz skargi, iż tragarze nie chcieli oczyszczać domów, w których wszyscy mieszkańcy wymarli; ciała leżały po kilka dni niepochowane, aż rodzinom zamieszkałym w sąsiedztwie zaczynał dokuczać smród" (Nikolas Pol, 1568r)

 

Na podstawie:

Sz. Wrzesiński, Oddech śmierci - życie codzienne podczas epidemii, Kraków 2008

wtorek, 17 listopada 2009, ble1988
Nieznana historia on Facebook

Zostań stałym czytelnikiem!