|
Blog > Komentarze do wpisu
Epidemie: leczenie i zapobieganie
Nasi przodkowie za wszelką cenę starali się znaleźć lekarstwa na nękające ich choroby. Oto kilka przykładów.
- lwowski lekarz (lata 20. XVII wieku) "Kiedy człowiek powietrza [morowego] pochwyci (...) natenczas trzeba jak najprędzej narwać do donicy ziela, które [nazywają ludzie] babka, [a] ma liść podługowaty. Urwiesz kilka garści i utrzesz je wiercimakiem [maszyna do mielenia maku] nalawszy uryny swej albo czyjejkolwiek, zmocz dobrze i jak najlepiej. Obłóż tym dobrze głowę, chustą zwiąż, kołpak na to wstaw, weź chorego za rękę i choć z nim jak najbardziej, żeby się dobrze pocił, a tak chodź całe dni dwa i noce (...) zobaczysz jako prędko za dwa ozdrowieje" - w 1707 roku greccy lekarze wpadli na pomysł wariolacji w leczeniu ospy. Było to pobieranie kawałka z krosty i podawanie go zdrowym osobom. Chodziło o to, aby wcześniej przejść łagodnie chorobę. Lady Montagu opisała jak to wyglądało u Greków: "Mnóstwo starych kobiet chodzi po domach i dopytuje się, czy nie ma dzieci do szczepienia. Gdy zbierze się grupka piętnastu do dwudziestu osób, wówczas przychodzi jedna z tych kobiet, niosąc skorupkę z orzecha ospowego osoby chorej. Igłą nakłuta zostaje żyłka na skórze, po czym druga igła, zanurzona uprzednio w materii ospowej, dotyka na chwilę otwartej żyły. Zabobonni Grecy każą sobie w ten sposób otwierać żyły na czole, ramionach i piersiach, by zaszczepić się w kształcie krzyża." - wierzono, że dżumę zabija wysoka temparatura oraz odpowiednie zapachy. Dlatego też w domach palone były kadzidła z różnymi ziołami. Po takim okadzeniu na drzwiach malowano biały krzyż świadczący o tym, że to pomieszczenie jest już wolne od zarazy (jeśli panowała tam zaraza było to oznaczone czerwonym krzyżem). Sokołowski w 1679: "Po mieście, po ulicach, po wsiach dębowymi drwami jako i liściem, także jałowcowym drzewem z jagodami, zgoła ze wszystkim palić i kurzyć potrzeba, tak się jad odpędzi i strawi" - często do opieki nad chorymi zatrudniano przypadkowe osoby. Defoe pisze o zachowaniu niektórych pielęgniarek: "obchodziły się z chorymi po barbarzyńsku, głodziły, dusiły, bądź w jakiś inny złośliwy sposób przyśpieszały ich zgon, inaczej mówiąc, po prostu mordowały"
- aby dostać się do miasta (lub wydostać) potrzebny był odpowiedni certyfikat, który potwierdzał zdrowie wybranej osoby. - w powodu licznych śmierci grabarze mieli zdecydowanie więcej pracy. Otrzymywali oni przydział wódki ku "pokrzepieniu ciała" i "zmiękczenia głowy". - w 1524 roku we Wrocławiu został wprowadzony przepis: "W każdym domu, w którym ktoś umrze, zabronione jest potajemne grzebanie zmarłego. Powinno się go na ławkach bądź na deskach wystawić przed dom, tak żeby każdy zdrowy mógł wystrzegać się podejrzanych miejsc i ludzi". - grabarze musieli chodzić w specjalnych strojach po to, aby ludzie mogli na czas odsunąć się od zarażonego ciała. Prawo z 1678r: "Kopacze, aby się z ludźmi nie mieszali i ludzie się [od] nich chronili, mają w kapach chodzić, na suknie czarnym krzyż biały na znak będą, bez którego znaku chodzić i z miejsca swego ruszyć się nie powinni [pod karą chłosty] 60 plag"
Na podstawie Sz. Wrzesiński, Oddech śmierci - życie codzienne podczas epidemii, Kraków 2008 sobota, 28 listopada 2009, ble1988
Nieznana historia on Facebook Komentarze
Gość: sgsman, abee102.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/28 13:07:59
Bardzo dobry artykuł, ale liczę też na jakiś o doktorach w krajach zachodnich walczących z zarazami - chodzi mi o tych obranych w maski przedstawiające dziób ptaka i specjalne ubranie :).
2009/11/28 21:57:38
Zamieściłem trzy teksty odnośnie epidemii i w najbliższym czasie nie zanosi się, żeby były następne. Ale w przyszłości - kto wie :)
|
|